Ciekawe zdarzenia w pracy geodety
Autor:
geocad (85.219.148.---)
Data: 14 lis 2009 - 22:33:26
W ramach odskoczni od dyskutowania o przepisach, instrukcjach, ośrodkach itp. proponuję naskrobać kilka słów o ciekawych przypadkach podczas pracy:
- mglisty poranek,godz. 6.50, przygotowujemy się do pomiaru rzeki Odry. Nawiązanie na drugim brzegu rzeki. Przebieram się, reszta zespołu jedzie 30 km przez most na drugi brzeg. Dotarli. Robię nawiązanie, za ten czas jak reszta nie wróci pompuję ponton. Godz. 7.40 jesteśmy w komplecie. Przypomniałem sobie że muszę zadzwonić. Trwają poszukiwania komórki. Nigdzie nie ma. Zostaje podjęta decyzja: Zadzwoń do mnie - mówię do kumpla. Dzwoni mój telefon. Okazuje się że przejechał 60 km na dachu samochodu zaliczając po drodze brukowaną drogę. Nie spadł. Wszystko dzięki mgle, przyssał się do dachu. Może ktoś nie uwierzy, ja też nie wierzyłem że to jest możliwe. A sięgając kilka lat wstecz: dreptam z mapą w celu wykonania wywiadu terenowego - tak się zapatrzyłem w mapę, że nie zauważyłem obszaru składowania kiszonki buraczanej. Moment i po pas jestem zatopiony we wspomnianej wcześniej substancji. Smród na 5 metrów. Najgorsze, że odzieży i butów na zmianę brak i do domu 80 km. Ale cóż, tak to bywa. Nikt by nie przypuszczał, że magister geodeta ma takie momenty, że może być zatopiony do połowy w "gnoju". Pozdrawiam.